Bodypainting z dzieckiem. Sztuka przypadku.

2
576
views

bodypainting malowanie palcami

Uwaga! Dziecko świeżo malowane. O tym, jak malowanie palcami przerodziło się w bodypainting’owe szaleństwo.

Jeśli szukasz pomysłu na kreatywne i rozwijające zabawy z dzieckiem, ale równocześnie notujesz spadek mocy i zwyczajnie nie masz siły ani chęci na realizację tych wymyślnych projektów, nie musisz wcale daleko szukać. Farby do malowania palcami, które dojrzewały od pół roku w szafie  sprawdzą się idealnie;) I nie ma się tu co strofować, że zamiast wysłać dziecko na orbitę tekturowym pojazdem międzygwiezdnym, idziemy na łatwiznę i próbujemy wykpić się farbkami… Nic bardziej mylnego. Malowanie palcami to kompleksowy pakiet korzyści dla rozwoju dziecka (patrz – ramka na końcu). Śmiem nawet twierdzić, że angażujący Cię w 100-procentach prototyp rakiety nie dostarczy dziecku takiej stymulacji jak klasyczna i z pozoru nudna zabawa farbkami.

Muszę Cię jednak ostrzec. Zabawa farbkami w ogóle nie jest nudna. Wręcz przeciwnie. W rękach małego artysty bywa nieprzewidywalna ;) Nie zdziw się, jeśli początkowo nieśmiałe i ostrożne doświadczenia z kolorową mazią przerodzą się naglę w nieokiełznaną sztukę bodypainting’u. Dlatego żeby później nie żałować pewnych decyzji, przed przystąpieniem do zabawy warto poczynić minimalne przygotowania. Te sprawią, że zabawa będzie miła, przyjemna i okraszona obopólną korzyścią.

Co jest potrzebne do malowania rękami?

  1. Niezawodnie farbki;). Najlepiej właśnie te przeznaczone do malowania rękami, do których mamy pewność, że są nietoksyczne i łatwo spieralne.
  2. Arkusz papieru lub tektury. Im większy tym lepszy. Nam posłużył duży karton z otrzymanej wczoraj paczki.
  3. Folia malarska. Dla mnie to najważniejszy punkt. Możemy obejść się bez farbek (w kuchni zawsze coś się znajdzie), ale bez foli nawet nie zaczynam ;)
  4. Inne akcesoria. Nie są one niezbędne ­– 3 pierwsze punkty w zupełności wystarczą, ale jeśli chcemy urozmaicić nieco zajęcia, można wykorzystać:
  • gąbki – stempelki
  • kasze, ryż itp. do mieszania z farbkami i tworzenia faktur
  • wszystko inne co przyjdzie nam do głowy, a czego nie szkoda nam poświęcić ;)

Jak przygotować dziecko?

Nijak, ja tylko rozbieram Pierwszego Towarzysza do samego body lub pieluszki. Jestem zdania, że wszelkiego rodzaju kubraczki i ubranka ochronne mijają się z celem. W malowaniu palcami właśnie chodzi o to, żeby się pobrudzić. Tak właściwie, to jest w tym wszystkim najważniejsze. Bodypainting w dziecięcym wykonaniu przestaje być sztuką samą w sobie, a staje się bodypainting’ową stymulacją zmysłów. Dziecko brudząc się poznaje świat. Odczuwając go na własnej skórze pogłębia integrację sensoryczną. Jeżeli zależy nam na prawidłowym rozwoju dziecka, powinniśmy pozwolić mu się brudzić.

Jak przygotować siebie?

Proponuję wbić się w domowy dres i zaparzyć kawę. Nie zapominaj, że jesteś zmęczona ;)  Moje dziecię potrzebowało na początku 5-minutowego instruktażu. Po tym nastąpił klasyczny zwrot akcji: Mama, nie! NIE!  Więc potulnie ograniczyłam się do półleżącej obserwacji. To Twoja część korzyści, o których pisałam wcześniej.

Taka zabawa może trwać pół godziny, podobno nawet godzinę albo i dłużej (podobno). Wszystko zależy od wieku dziecka, stopnia jego zaangażowania, a nawet tego, czy na co dzień uskutecznia inne rodzaje artystycznej aktywności.

Na końcu czeka Cię bonus w postaci kąpieli artysty. Ja osobiście polecam tu metodę namaczania z funkcją samoistnego oczyszczania, tak aby samej móc się jeszcze chwile zrelaksować siedząc z kawą tudzież książką na najbardziej zaszczytnym miejscu w naszym domu. Mało tego, całą akcję staram się zaplanować tak, aby odbywała się przed drzemką Pierwszego Towarzysza. Po takim artystycznym wyżyciu mam zagwarantowane, że będzie spał przynajmniej 3 godziny, w trakcie których sprzątnę jednym ruchem folii (to dlatego ten punkt był najważniejszy), a zaoszczędzony czas wykorzystam na pracę i dłubanie w nosie.

Zastanawiasz się, czy Twoje dziecko dorosło już do bodypainting’owych zabaw z farbą?

To kwestia bardzo indywidualna. Niektórzy producenci farbek sugerują, że 3 lata to magiczna granica, po przekroczeniu której Twoje dziecko staje się odpowiedzialnym konsumentem i nie robi więcej żadnych głupstw. Ja sama ostrzeżenie to rozpatruję raczej w kategorii dupochronu i myślę, że każdy rodzic musi zdecydować sam, co na ten temat myśli.

3 lata to bardzo fajny wiek, ale jeśli jesteś mamą młodszego urwisa i podobnie jak ja wierzysz, że rozwijanie artystycznych zdolności nie posiada limitu wiekowego, to nie ma się nad czym zastanawiać. Tym bardziej jeśli mały artysta ma już pierwsze doświadczenia z kredką, kredą, czy pisakiem, a jego pierwszym odruchem nie jest wpakowanie wszystkiego do buzi, zanim jeszcze zdążysz zareagować ;)

Pierwszy Towarzysz jest przykładem, że nawet półtoraroczne dziecko może czerpać korzyści z zabawy farbami pod warunkiem, że mu na to pozwolimy.

bodypainting malowanie palcami

bodypainting malowanie palcami

Sami oceńcie, jak malowanie palcami wpływa na rozwój dziecka:

  •  wspiera rozwój małej motoryki oraz integrację sensoryczną
  • stymuluje prawą półkulę mózgu (więcej na ten tematu tu)
  • rozbudza artystyczne zainteresowania
  • rozwija wyobraźnię
  • ma działanie terapeutyczne
  • pomaga budować poczucie własnej wartości
  • przygotowuje do nauki pisania
  • Szpaczek1

    No to w ramach dopieszczania starszej będziemy malować jej domek tekturowy w weekend lub w piatek. Tata tylko musi kupić farbki w lokalnym papierniczym. Dziękuję za pomysł

    • mamarak

      Super pomysł, taki ręcznie malowany domek (dosłownie) to jest coś! :)